Recenzja: „Tłumiki do broni palnej” M. Rusiecki

okladkatlumiki

Do tej pory, na łamach naszego portalu nie uświadczyliście jeszcze recenzji żadnej pozycji literackiej. Ja również nie zabiegałem specjalnie o krzesełko „jurora”, bo sam wiem jak ciężko jest coś samemu stworzyć. Mimo tego, spontaniczny kontakt z autorem omawianej dziś pozycji zaowocował wejściem w jej posiadanie i tak zrodziła się idea spisania recenzji z naszych redakcyjnych spostrzeżeń.

Polska literatura o broni palnej jest niestety pod wieloma względami okrojona, sprawa dotyczy także tłumików huku. (może zwłaszcza?) Pomijając, że dla naszego ustawodawcy to kwintesencja działań przestępczych i przez to tabu wśród wielu strzelców. Gdy już otwieramy książkę Pana Rusieckiego, robimy symboliczny krok by to pielęgnowane przez lata tabu zażegnać ukrytą wcześniej przed polskim odbiorcom wiedzą, taką jak z zagranicznych publikacji i stron internetowych. Nie jest tak, że książka od razu odkrywa przed czytelnikiem wszystkie wątki, a po przełożeniu kilku kartek staje się przewidywalna co do całkowitej treści. (choć oczywiście to nie powieść – proszę w tym miejscu źle nie zrozumieć) Wstępny rozdział wprowadza czytelnika powoli w główne zagadnienia związane z ewolucją broni – nie tylko palnej, ogólnie. Mimo, że autor pomija co poniektóre ważniejsze szczegóły na tej drodze rozwoju, „przeskakiwanie” to wychodzi mu dość estetycznie – punkty opowieści sprowadza do wspólnego mianownika, czyli powodów dla których ludzie od dawna pragnęli skutecznej, ale i cichej broni.

Żeby zrozumieć co tak naprawdę dzieje się w momencie wystrzału i co właściwie przekłada się na dostrzegany przez człowieka efekt akustyczny, jesteśmy zmuszeni poznać kilka prawideł fizyki, oraz dowiedzieć się trochę o tym, jak specyficzną miarą są decybele opisujące wartości dźwięku. Bez takich informacji żadna książka prawiąca o tłumieniu dźwięku (nie tylko huku wystrzału) – nie miałaby sensu z jednego powodu – nie zapoznany wcześniej z tematem czytelnik nie znałby dalej zasady działania tłumików. Na szczęście pozycja Pana Marcina jest pod tym kątem wyczerpująca, lub co najmniej kompletna, a laik przy odrobinie chęci nadrobi dzięki niej zaległości w temacie. Jak na taką lekturę przystało, przykłady wytłumionej fabrycznie broni, jak i tej do której tłumik trzeba przykręcać – mnożą się w oczach. Dobrze, że w tym wszystkim nie brakuje ilustracji. Mam na myśli nawet nie tyle ilustracje samej broni, co zasady działania opisywanych urządzeń. Żeby ocena książki wyszła obiektywnie, trzeba wspomnieć również o słabszej stronie publikacji – niektóre informacje powtarzają się w tej samej, lub podobnej formie w różnych miejscach, po kilka razy. Być może utrwala to wiedzę i przypomina o tym co czytaliśmy przed chwilą, ale naszym zdaniem to typowe niedopatrzenie po stronie edytorskiej, a przez to sztuczne wypełnienie w treści. Przy takich periodycznych powtórzeniach, uwydatniło się wrażenie, że najwyraźniej osoba dokonująca korekty, mimo kompetencji w dokonaniu poprawek językowych, których nie negujemy – nie posiadała dużej wiedzy w zakresie tematyki książki.

Drobne błędy w zapisie nie mają wpływu na merytoryczną zawartość, pojawiają się w mniejszym lub większym stopniu w każdej książce, a wyszukiwanie literówek z perspektywy czytelnika – zawsze będzie łatwiejsze niż autora. Naszą uwagę zwróciło jednak kilka drobiazgów. We fragmencie dotyczącym powstania zamka kapiszonowego pojawia się skrót myślowy wprowadzający zamieszanie. Szkocki duchowny Alexander Forsyth wynalazł bowiem kapiszon, a nie spłonkę. Uparci mogą powiedzieć, że kapiszon pełni rolę spłonki, jednak po dłuższej chwili zastanowienia, dając upust chronologicznym rozważaniom – to raczej spłonka pełni rolę… kapiszona, zaś wcześniej zamka skałkowego, kołowego, oraz lontowego. Nie bez przyczyny eksplozję kapiszona pobudza bezpośrednie uderzenie kurka, zaś spłonkę – iglicy. Zastanowiły mnie również wzmianki o Konwencji Genewskiej, która zakazywała pocisków bez płaszczowych. Nie będę się upierał, ale o ile wiadomo, to Konwencja Haska z roku 1899 wprowadziła taki zakaz. Przynajmniej nie znalazłem „genewskich” wzmianek na ten temat. Błąd taki jak podpisanie ilustracji – SMG Thompson M1A1 mianem karabinu, jest dość niefortunnym sformułowaniem.

Na osłodę, trzeba przytoczyć wręcz ekskluzywne  zasoby wiedzy o amunicji tłoczkowej i modelach broni nią zasilanych. Materiał o strzelających nożach rosyjskich, czy fragmenty o indywidualnej broni krótkiej, zasilanej tą amunicją – są opracowane wyczerpująco i z dużą starannością o detale. W końcowej części książki znajdziemy małe kompendium wiedzy o wytłumionej broni, podzielone na poszczególne kraje.

Podsumowując: Książka jest porządnym zastrzykiem wiedzy na temat broni wytłumionej, akustyki, oraz samych tłumików. Sądzę, że wydanie erraty po systematycznym korygowaniu na podstawie opinii nadesłanych przez czytelników, pozbawiłoby wszystkich drobnych niedociągnięć w treści publikacji. Jako redaktor portalu oBroni.pl, podpierając się opinią moich kolegów – polecam „Tłumiki do broni Palnej. Zintegrowane i dołączane. Zasady budowy i działania” autorstwa pana Marcina Rusieckiego.

 

 Artur Witko

Książka dostępna drogą wysyłkową na Allegro, lub pod adresem:

marcin.rusiecki-tlumiki@wp.pl

4 Responses to Recenzja: „Tłumiki do broni palnej” M. Rusiecki

  1. Witam serdecznie-dziękuję uprzejmie za egzemplarz z dedykacją;-)..Ksiązka autorstwa Pana Marcina to pierwsza polskojęzyczna ,w pełni profesjonalna pozycja traktująca serio temat stosowanych tłumików dżwięku-zarówno odbiorca będący laikiem w tej materii jak i zawodowiec, znajdzie w tekscie z pewnością satysfakcjonujące go informacje-gorąco polecam Państwu -miłego cczytania A.K

  2. Adam Frysiak pisze:

    Jako kadet (niedoszły) i elew (pozaprzeszły) nasłuchałem się huku wystrzałów (na strzelnicy, która wyniosła do godności mistrza olimpijskiego)pewnego nie anonimowego strzelca. Byłem obeznany z hukiem bomb już dnia 1 września o godzinie „kwadrans na czwartą”. Ale to drobiazg w porównaniu z okrzykiem: „Szwejku! jak strzelasz!”. Gdybym miał dzisiejszą wiedzę, odpowiedziałbym przytłumionym głosem: „bez tłumika”, ale wówczas mogłem odnieść się tylko dwojako… Albo „ku chwale Ojczyzny” albo „Pan Bóg kule nosi”… Tak jak nosił owemu wspaniałemu mistrzowi olimpijskiemu… Ja też strzelałem do biegnących… Cztery kulki, cztery dziurki… siedem dni urlopu… Czas pozaprzeszły, ale do tej pory mam w uszach huk wystrzałów (grom dźwiękowy? dźwięk gromowy?) Wdzięczny jestem Panu Marcinowi za oswojenie mnie z tematem nieznanym (czy nawet zakazanym) tłumienia dźwięku… Chylimy czoła i czapki z głów, Panowie… Oto dzięki P.T.Autorowi odkrywamy nowe przestrzenie do rozpoznania(?) ujarzmienia(?) wyciszenia(?). Stokrotne dzięki, Panie Marcinie… Donośnie i bezgłośnie… Adam Frysiak

  3. M pisze:

    Dla polskiego ustawodawcy nie tylko temat tłumików ma wydźwięk „przestępczy”, ustawodawca też skutecznie i nadal uznaniowo izoluje normalne społeczeństwo jak tylko może od broni palnej…
    Ile jeszcze lat minie w naszym kraju nim znormalnieją regulacje dot. broni palnej…?

    Książka napewno bardzo ciekawa i wypełniająca ogromną lukę w temacie.
    Takie książki warto posiadać w swoim księgozbiorze, w przeciwieństwie do różnych anglojęzycznych nieudolnie tłumaczonych zbiorów głupot i mitów w temacie broni palnej.

  4. Cieszę się że jest taka publikacja, chociaż dla mnie dotarła nieco spóźniona.
    Po kilku latach strzelania sportowego w młodości oraz po latach polowań gorzej słysze na prawe ucho ale to mi jeszcze nie przeszkadza. Bombardowania w Warszawie w 1939 chyba nie słyszałem bo miałem 8 dni siedzieliśmy w piwnicy. Od kilku tat strzelam z woskowymi stoperami lub w nausznikach wzmacniających dzwięki na ambonie oraz odcinających huk przy strzale od ucha. Wolałbym polować z tłumikiem ale nie trafiłem na okazję. Zamawiam książkę
    Darz Bór Andrzej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>